środa, 25 kwietnia 2012

Wychodzi słońce...

Burza atakuje, oczyszcza i przynosi świeżość. Takie też owoce zrodziła nasza "burza mózgów".

Dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos. Wiele z Waszych sugestii znajdzie się na pewno w książce. Oczywiście nadal można się nimi dzielić, najlepiej - dla porządku - pod ostatnim wpisem.


Ponieważ "Droga Gwałtownika" ma być katolicką wersją "duchowości wojownika", a więc w pewnym sensie odpowiedzią na quasi-magiczny "Podręcznik wojownika światła" Paulo Coelho, newage'wą "Drogę miłującego pokój wojownika" Dana Millmana i inne tego rodzaju pozycje, muszę w niej zachować charakterystyczny styl tworzenia opowieści i nauczania. Dlatego też niektórych Waszych koncpecji i pomysłów nie da się zawrzeć w tej książce.

Ale to świetny punkt wyjścia do nowych projektów. Dlatego mogę Was zapewnić, że wszystkie idee, które się pojawiły przy okazji dyskusji nad "Gwałtownikiem" zostaną wykorzystane i rozwinięte.

Choćby sprawa praktycznego podejścia do duchowości mężczyzny: konkretnych ćwiczeń, sposobów radzenia sobie z wyzwaniami itd. Niektóre znajdą się - opisane literacko - w "Drodze Gwałtownika", jednak wydaje mi się, że trzeba je zebrać w osobnym podręczniku sensu stricto, bez metafor, alegorii i poezji. Składam tu więc solenną obietnicę, że takowy na pewno się pojawi. Kto wie, jak Bóg da, może wkrótce po publikacji treści teści z tego bloga.

Wiele osób domaga się też - zarówno w ramach "burzy mózgów" jak i niezaleznie od niej - żebym przedstawił moje strategie rozwoju osobistego i motywacji przeznaczone dla szerszego kręgu odbiorców, tzn. nie tylko dla mężczyzn i nie tylko dla wierzących. Co prawda, z tego bloga już korzystają rozmaite osoby (i dobrze!), ale rzeczywiście kwestia skutecznego dokonywania zmian w życiu, podejmowania decyzji i wzrostu powinna też być opisana inaczej, niż tylko w beletrystycznej formie.

Tu na szczęście też mam dobre nowiny. Otóż prace nad z dawna oczekiwanymi kursami szkoleniowymi "Inspiracja Rewelacja" (Jak odnaleźć swój wyjątkowy motyw życiowy vel osobistą misję? Jak odróżnić zachcianki i fałszywe marzenia od rzeczywistych pragnień i zamienić te pragnienia w pasje którymi się żyje całym sercem?) oraz "Sto na sto!" (Skuteczne dokonywanie trwałych zmian w życiu, osiąganie celów itd.) przechodzą w fazę finałową i wkrótce będzie można wziąć w nich udział. Każdemu z nich towarzyszyć będą stosowne publikacje.

Co jednak najważniejsze: chcę, żeby każdy miał do tych i pokrewnych treści dostęp za darmo, zatem w najbliższym tygodniu otwieram osobnego bloga, w którym się skupimy na zagadnieniach motywacji i rozwoju osobistego. To oznacza, że jeśli któryś z Waszych pomysłów nie zmieści się do "Drogi Gwałtownika", pojawi się na pewno na tej nowej "platformie". Ogłoszenie na ten temat pojawi się tutaj i na facebooku.

Na koniec wyniki konkursu. Jego podstawowym kryterium była nie jakość zgłaszanych pomysłów, ale ich kolejność. Pod względem jakości wszyscy zostali zwycięzcami. Gdy zaś idzie o kolejność, to książki ze specjalnymi autografami otrzymają następujące osoby: Eliasz K-ko, Friar, Woland, piotrekpp, MichalzKozla, Gedeon, Meg., Szary Pielgrzym i Waldemar.

Gratuluję! Zapisałem Wasze nicki w moim tajnym notatniku i kiedy wyjdzie książka, skontaktujemy się, by dogadać szczegóły dostarczenia prezentu.

Jeszcze raz wszystkim dziękuję. Kolejny, "regularny" wpis powinien pojawić się w okolicach soboty, ponieważ przez najbliższe dwa dni angażuję się w szkolenia. Niech więc oczekiwanie umili nam Arkadio, który rapuje jak najbardziej na temat (podarek zwłaszcza dla tych, którzy jego najnowszej płyty nie znają).



82 komentarze:

  1. Jesteś dla mnie nadzieją, Fabianie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o prawda mężczyzną nie jestem, ale z niecierpliwością czekam na wymienione tu kursy szkoleniowe. Liczę tylko, ze na tyle wcześniej się dowiem, że uda mi się na nich zjawić osobiście (o ile będą dla kobiet :D) I od razu pytanie a propos konferencji dotyczących biznesu? Podobnych do tej bodajże z 26 marca w Krakowie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogę doczekać się nowego bloga , o taki właśnie nie śmiałam prosić . Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Fabianie, czeka Cię natłok zajęć :-) Ja osobiście dziękuję :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też się bardzo cieszę, zwłaszcza z tego nowego bloga dotyczącego rozwoju osobistego, szkoleń i ich pokłosia w postaci publikacji! :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że będą nowe książki na te tematy, no i konferencje i to dostępne za darmo. Jestem z wielkopolski, trochę daleko do Nowego Sącza czy Krakowa, ale...? Czy można zamieścić terminy i miejsca gdzie Ojciec prowadzi konferencje?
    Tak trudno dotrzeć do ludzi z wiarą, a Ojca sposób i emocje z jaką przekazuje te wartości pobudzają-choć na początku budzą kontrowersje. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. The story how God introduced me Fabian...
    26.03.2012 04:00 - moja żona trafia do Szpitala z zagrożeniem poronienia drugiego dziecka, świat mi się wali, czuję wielką potrzebę uczestnictwa we mszy o uzdrownienie. Internet - www.google.pl "Msza o uzdrownienie - dzisiaj". JEST! Łódź, ul Sienkiewicza 60. To tylko 200 km ode mnie, po odwiedzinach w szpitalu, wyjeżdżam. Jestem na miejscu, mimo że 2h przed czasem ledwo znajduję miejsce do parkowania. W wejsciu do kościoła gość sprzedaje płyty - Ja przebierając od 5 minut, nie wiedząc czego chce, pytam co poleaca - i tu przełom, dostaje info, że to coś mocnego, o czym przekonam się już wkrótce "Fabian Błaszkiewicz SJ, W IMIĘ JEZUSA MOŻESZ WSZYSTKO". Na mszy Jezus nie mówi mi wprost, że z moją żoną będzie wszystko ok, ale ja czuję, że tak będzie... W drodze powrotnej doznaję szoku, muszę przedłużyć trasę o 15 min bo tu jeszcze nie koniec, a mowa jest o rzeczach mega ważnych, zjeżdzam 3 zjazdy dalej z autostrady... DZISIAJ: Żona w domu czuje się dobrze, dziecko rozwija się genialnie i mimo iż jest to dopiero prawie półmetek Duch Święty podpowiada mi, że wszystko będzie ok. Zbliża się 30 kwiecień - W schowku już czakają na mnie 2 częsci "Jesten Legendą", kolejna wizyta w Łodzi się zbliża...

    PS. Coś nie na temat ten wpis - bo tu o rozwoju osobistym. A co mi tam... Dążyć to dego trzeba aby nie byle jaka pokusa, chwila nie "wywaliła" Cię z drogi, którą obrałeś. Trzeba takich audiobooków, blogów, książek aby się do nich odwołać w chwili wyboru. (Nie wspominam o oczywistym - Piśmie Sw.) Wiedzieć co jest dobre, a dobre wybrać dzieli odległość jak stąd do nieskończoności.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Nowy numer Luxtorpedy dla
    wojowników:

    http://www.youtube.com/watch?v=Ag-tlsOgXTU premiera płyty "Robaki" trafi na sklepowe półki 9 maja.
    Bless

    OdpowiedzUsuń
  10. To zastanawiające, czyżby propozycje Pustej Kiermany były wykluczone z konkursu? :D Jest w tym logika, rzeczy kupione a nie otrzymane lepiej się wchłaniają.

    OdpowiedzUsuń
  11. Sen miałem wczoraj.
    Sen, jeden z niewielu,
    jakie ma pamięć zachować zezwoli.
    Plaża ogromna, dziewicza się ściele,
    a na niej Jezus, kroczący powoli.

    Ujrzał mnie nagle. Przywołał do siebie.
    Więc szliśmy brzegiem, wśród ciszy i blasku.
    Pogoda cudna - ni chmurki na niebie,
    tylko za nami dwa ślady na piasku.

    Nagle się niebo całunem nakrywa.
    Jak na ekranie, widzę życie moje.
    Scena po scenie szybko się rozgrywa,
    przywodząc przeto radości i znoje.

    My wciąż idziemy równym, wolnym krokiem,
    niebiański ekran wciąż me życie toczy,
    chronologicznie, każdy rok za rokiem.
    To się uśmiechnę, to znów przymknę oczy.

    Nagle niechcący do tyłu spojrzałem:
    raz ślad się urwał, to znów był podwójny,
    lecz się Jezusa zapytać nie śmiałem.
    Na niebie właśnie nadszedł okres wojny.
    Te przerwy w śladach spokoju nie dały!

    Patrzyłem w niebo obojętnym okiem,
    myśląc dlaczego ślady się zrywały?
    A szliśmy przecież stale równym krokiem.
    Wreszcie ciekawość wzięła mnie w okowy.

    Spytałem: "Panie! Czemu nasze ślady raz są podwójne
    - pojedyncze znowu, bo wytłumaczyć tego nie dam rady?"

    "Synu - Pan rzeknie - gdy jesteś w swym życiu
    w niebezpieczeństwie, albo też udręce,
    ja czuwam stale, a czuwam w ukryciu
    i w tych momentach biorę cię na ręce..."

    OdpowiedzUsuń
  12. BARDZO PODZIWIAM LUDZI KONSEKWENTNIE DĄŻĄCYCH DO CELU.
    Szczególnie dotyczy to spraw wielkich czy rozległych jak chociażby takich przedsięwzięć na skalę bardzo rozciągniętą w czasie.
    Chciałabym się nauczyć tutaj pewnego rodzaju systematyczności.
    Ja akurat jestem trochę dziwnym człowiekiem, może przez to nigdy jeszcze się w życiu nie nudziłam, a bardzo bym chciała doznać czegoś podobnego.
    Według mnie nuda to coś takiego - mam zrobione wszystko co zrobione być powinno na każdej płaszczyźnie życia. Wtedy ja bez wyrzutów sumienia siadam sobie i gapię się w dal i nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić, najlepiej nic, bo wszystko jest zrobione, umyte, posprzątane, przeczytane, zorganizowane. Takie mam marzenie chyba nieosiągalne.
    Znam osoby, które często się nudzą, czasami im zazdroszczę, bo ja nigdy w życiu chyba nie jestem w stanie osiągnąć takiego samopoczucia. Musi to być bardzo przyjemne uczucie.
    Kiedyś wyszłam z dziećmi na zakupy, ale żeby nie marnować czasu na daremne latanie po schodach postanowiłam, że przy okazji sprawdzimy sobie rowery w piwnicy, napompujemy. Skoro już były przygotowane do jazdy to może pojedziemy po zakupy na rowerach.
    Kupiłam kilka niezbędnych rzeczy, a ponieważ akurat przejeżdżałyśmy obok kolejki wąskotorowej, która jechała nad jeziorko nie mogąc się oprzeć pięknej pogodzie, urokowi pachnącego lata zapakowałam rowery na kolejkę (do kolejki) i podziwiając piękno świata wróciłyśmy do domu wieczorem. Oczywiście zaplanowane prace domowe musiały poczekać.
    Nie wiem czy to jest normalne, owszem czuję się przez to może i wolna, ale nie potrafię powiedzieć co będę robiła za tydzień, skąd mam wiedzieć co przyjdzie mi do głowy.
    Kiedy jestem w domu sama w niedzielę i wybieram się do kościoła to nie wiem gdzie mnie nogi zaniosą do jakiego miasta, czasami lądowałam np. na Jasnej Górze, bo to moje ulubione miejsce, albo u M.B Piekarskiej. Jak więc zaplanować dzień , skoro podjeżdża na stanowisko inny autobus niż planowaliśmy, czyli pojawia się jeszcze lepszy pomysł, czy taka jazda do pracy, bardzo lubię zmieniać trasę, interesuje mnie jakie osoby jadą o innej porze lub zmieniam autobus na tramwaj, bo ciekawi mnie tamta droga, nie lubię się spóźniać tutaj akurat jestem w stanie zaplanować dotarcie na czas.
    Mam nadzieję, że z Ojca materiałów przekazywanych nam tutaj (i tam kajś jeszcze) nauczę się panowania nad swoimi emocjami, planowania swojego życia, że odpowiednio zadbam o rozwój własny i potomnych.
    Jeżeli chodzi o nauki Ojca to oczywiście czasami ja również uważam niektóre sprawy za poruszone nieco hmmm .... nie wiem jak by to nazwać - może niech będzie to oklepane słowo w przypadku Ojca kontrowersyjne, ale ponieważ efekt jest jak najbardziej owocny więc postanowiłam Ojcu mimo wszystko zaufać.
    Cały czas zastanawiam się jak to możliwe żeby powstało coś co tak skrupulatnie trzyma się planu. Teraz postanowiłam napisać jedno zdanie i jak zawsze wychodzi jakiś tasiemiec.
    Mam nadzieję, że czytając i słuchając dowiem się jak osiągnąć taki stan skupienia, by docierać do celu zaplanowaną drogą.
    Każdy cokolwiek robi potrzebuje potwierdzenia, że robi coś dobrze lub bardziej delikatnej uwagi, że robi coś źle. Nawet wtedy gdy wydaje się, że jest OK i tak potrzebna jest akceptacja innych.
    Czekamy na drogowskazy.

    OdpowiedzUsuń
  13. MAM ZAPYTANIE!

    SZUKAM DOBRYCH REKOLEKCJI DLA MĘŻCZYZN.

    KTOŚ COŚ SŁYSZAŁ, PRZEŻYŁ LUB MOŻE POLECIĆ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurs Jakub, organizowany min przez wspólnotę Chrystusa Zmartwychwstałego Galilea. www.galilea.pl
      są też inne kursy organizowane przez szkoły nowej ewangelizacji, najlepiej pogooglować;)
      pozdrawiam w Panu Jezusie

      Usuń
    2. Ja zapytam tak zbaczając trochę z tematu. Ojcze Fabianie, mógłbyś udostępnić mi w postaci linku ten obraz Jezusa w czerwonym płaszczu i rzymskiej tunice? Ten o którym mówiłeś na konferencji "Mężczyzna wzrastający w świętości".

      Usuń
    3. wpisz w google Betania Czasopismo a tam na stronie zerknij na numer z lutego 2011 roku

      Usuń
  14. Kościół Katolicki, Kościół wojujący przestał istnieć wraz ze śmiercią papieża Piusa XII, ostatniego katolickiego papieża, jednak walka z piekłem nie ustała i trwać będzie do końca świata.
    Ap 12: 17 "I rozgniewał się Smok na Niewiastę, i odszedł rozpocząć walkę z resztą jej potomstwa, z tymi, co strzegą przykazań Boga i mają świadectwo Jezusa."

    "A bez wiary nie można podobać się Bogu. Hbr 11:6
    Czy wiesz po co żyjesz?
    http://tradycja2012.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Nowy audiobook o. Fabiana zakupiłem : "POCIĄG WNIEBOWZIĘTY- WSTĘP DO NOWEJ PSYCHOLOGII SUKCESU" - mocna rzecz! Polecam. Bless.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  17. „Pojęcie Ecclesia militans – Kościoła wojującego – nie jest dziś modne. W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe, oddaje coś z prawdy. Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa. Św. Augustyn powiedział, że cała historia jest walką dwóch miłości: miłości własnej, aż do pogardzania Bogiem, i miłości Boga, aż do pogardzania sobą w męczeństwie. My uczestniczymy w tej walce, a w walce ważne jest mieć przyjaciół. Ja mam wokół siebie przyjaciół z Kolegium Kardynalskiego. To są moi przyjaciele, z nimi czuję się jak w domu, czuję się pewnie w tym towarzystwie wielkich przyjaciół, którzy są ze mną i są wszyscy razem z Panem Bogiem. Dziękuję wam za tę jedność w radościach i bólach. Idziemy naprzód. Pan powiedział: »Odwagi, Jam zwyciężył świat«. Jesteśmy w »drużynie« Pana, a zatem w drużynie zwycięskiej”
    Benedykt XVI
    (ze słowa skierowanego w maju do biskupów ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. 'Kolejny, "regularny" wpis powinien pojawić się w okolicach soboty, ponieważ przez najbliższe dwa dni angażuję się w szkolenia' hę? :-)

    Gdzie gwałtownik zagubił potrzebny ogień?

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  19. Nadal będę się upierał, że katolicy w Polsce muszą zacząć modlić się kontemplcyjnie, systematycznie, codziennie.
    ( tak np. czyni właściciel firmy Michelin). Ponieważ Ogień jest w nas, "Światło, które w tobie jest" , " jesteście Światynią Ducha Świętego i Duch Boży w was mieszka" i inne fragmenty Biblii, które dobitnie wskazują na Obecność Boga w nas. Jest tylko potrzebna przestrzeń dla Niego, aby Ogień mógł płonąć.
    Kontemplacja otwiera na Obecność Boga, to On jest Zwycięstwem w nas i Skałą- Fundamentem.
    Bless.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli ktoś z forumowiczów byłby zainteresowany kontemplacją katolicką, mogę przesłać na maila dwie mocne konferencje na ten temat, autorstwa Ks. dr hab. Andrzeja Muszali oraz Marcina Gajdy terapeuty jednego z liderów Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej. tomek.sp19@vp.pl

      Usuń
    2. Tom, w pełni się z Tobą zgadzam. Wydaje mi się bardzo waznym przerzucenie z Boga wynikającego z tradycji na Boga, którego się zna, którego się doświadcza, z którym się komunikuje (w obie strony), i który daje siłę.

      Ja ze swojej strony polecam bardzo "ANI JOGA, ANI ZEN. CHRZEŚCIJAŃSKA MEDYTACJA GŁĘBI" Stinissena jakby ktoś chciał głebiej wejść w temat.

      Usuń
    3. "Szukajcie czytając, a znajdziecie rozmyślając; pukajcie modląc się, a będzie wam otworzone przez kontemplację" 4 .

      Katechizm Kościoła Katolickiego 2654

      Usuń
  20. Z ciekawością przeczytam. Możliwe, że odpowiem wersją protestancką, ale możliwe, że zgodzę się w 100%. Teksty "Korzenia" uwielbiam i często słucham.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem po przesłuchaniu audiobooka „Snajper uwodziciel”
    i faktycznie też mam takie doświadczenie, że liturgia w naszym kochanym kościele jest trochę kobieca. Spodobało mi się nawiązanie Fabbsa do liturgii koptyjskiej, która poprzez sposób odprawiania, śpiew i taniec (chyba szczególnie w Etiopii) karmi „Gwałtownika” darem męstwa. Coś podobnego u rzymskich katolików można zobaczyć chyba tylko w liturgii neokatechumenalnej, gdzie kantorzy, to głównie faceci a specyficzna nuta hiszpańska i taniec liturgiczny wokół stołu ołtarza na koniec Eucharystii nadają odpowiednią dynamikę liturgii ,która powinna być pokarmem potrzebnym do walki duchowej. Oczywiście nie gardzę obecną liturgią w naszym kościele, ale chyba trzeba modlić się do Ducha Św. o zmiany w tej materii.

    Bless.

    OdpowiedzUsuń
  22. Fabbsie,
    jeśli jest gdzieś strona w internecie gdzie można by zobaczyć taniec z liturgii koptyjskiej, to proszę o namiar.
    Dzieki.

    OdpowiedzUsuń
  23. Zapraszam na mojego bloga o tematyce ewangelizacyjno - apologetycznej.

    www.panciepotrzebuje.blogspot.com

    Strona o ewangelizacji, nawróceniu, nowym życiu w Jezusie Chrystusie.

    Jak czynić dobro, a unikać zła?
    Dlaczego warto być dobrym człowiekiem?
    Niepojęta miłość Boża.
    Skąd wiemy, że Bóg jest?
    Czy można rozmawiać z Bogiem, którego nie widzimy?
    Jak świadczyć o Bogu?

    Te i wiele innych ciekawych tematów, filmów i świadectw znajdziesz na tym blogu. Tutaj możesz posłuchać także piosenek i pieśni religijnych. Jeśli masz taką wolę - proszę udostępnij, przekaż dalej, zamieść link na swojej stronie, kliknij "lubię to".
    STRONA NIE TYLKO DLA WIERZĄCYCH.

    OdpowiedzUsuń
  24. Coś ojciec zniknął z radarÓw?

    można jakoś skomentować pogłoski o ojca ucieczce?

    pozdrawiam z modlitwą!

    OdpowiedzUsuń
  25. Na prośbę o. Socjusza z Krakowa przekazuję Wam następującą informację:

    O. Prowincjał Wojciech Ziółek SJ podjął dziś decyzję o zasuspendowaniu O.
    Fabiana Błaszkiewicza.
    Na mocy tej decyzji O. Fabian nie może sprawować żadnych czynności kapłańskich, nie może sprawować sakramentów, głosić kazań, prowadzić rekolekcji i konferencji.

    Decyzja ta powodowana jest długim czasem nielegalnego przebywania poza domem zakonnym, uporczywym unikaniem wszelkich kontaktów z przełożonymi oraz rosnącym zgorszeniem wiernych, którzy dowiadują się o jego nieregularnej sytuacji.

    Gdyby ktokolwiek z osób duchownych lub świeckich zasięgał u Was informacji w jego sprawie, proszę informować ich o sytuacji O. Fabiana.

    Podjęte kroki mają na celu skłonienie O. Fabiana do nawrócenia i powrotu na drogę życia zakonnego, a także uniknięcia skandalu, który odbiłby się negatywnie na wiernych oraz wszystkich tych, którzy biorą udział w prowadzonych przez niego konferencjach.


    AMDG

    Jakub Kołacz SJ


    --
    /Jakub Ko//łacz SJ/
    /socjusz/
    /
    /
    /Mały Rynek 8/
    /31-041 Kraków/
    /Polska/
    /tel. +48-12-423 03 81, kom. 797-907-602/

    OdpowiedzUsuń
  26. Czy ktoś jest w stanie wytłumaczyć, o co chodzi w aferze z O. Fabianem? Wyjaśnienia o tym, że porzucił życie zakonne, niespecjalnie do mnie trafiają. Z modlitwą...

    OdpowiedzUsuń
  27. Hej,
    Jakiś czas temu natrafiłem na artykuł zamieszczony na portalu fronda.pl na temat zaistniałej sytuacji. Zacytuje kawałek:

    "Oświadczenie M.O.R.Enterprise

    W związku z decyzją o. Prowincjała Wojciecha Ziółka SJ z dnia 16.11.2012 o suspendowaniu (zawieszeniu w pełnieniu wszelkich funkcji kapłańskich) o. Fabiana Błaszkiewicza informujemy, że zaistniała sytuacja NIE MA ZWIĄZKU Z TREŚCIAMI, które głosi o. Fabian, o czym zapewnił nas o. Prowincjał na osobistym spotkaniu, podkreślając, że NIE MA ZASTRZEŻEŃ WOBEC TREŚCI JEGO PUBLIKACJI.

    Jesteśmy poruszeni zaistniałą sytuacją, jednak wierzymy, że jest ona tymczasowa i okaże się kryzysem, przez który o. Fabian oraz wszyscy inspirujący się jego nauką przejdą zwycięsko.

    Od wielu lat obserwujemy liczne, dobre owoce nauczania o. Fabiana. Jego talenty i motywujący przekaz są niezaprzeczalne. Wiele osób dzięki jego nauczaniu dokonało dobrych zmian w swoim życiu oraz odnalazło drogę do Boga. Uważamy, że błędem byłoby odrzucić wartościowe i inspirujące treści, gdy zbłądził człowiek, dlatego sprzedaż książek i płyt o. Fabiana (wszystkie wydane przed decyzją o suspensie) pozostaje bez zmian, zawieszamy natomiast organizowanie kolejnych spotkań z o. Fabianem Błaszkiewiczem, szanując decyzję o. Prowincjała.

    Prosimy wszystkich o modlitwę w intencji o. Fabiana oraz pomyślnego rozwiązania tej sytuacji. Z nadzieją oraz wiarą oddajemy tę sprawę Bogu."

    Jest to ARTYKUŁ Z 19 XI 2012
    Jest wyraźnie wskazane że te treści, które o. Fabian przekazał, materiały,które stworzył do czasu decyzji o suspendowaniu nie straciły swojej wartości duchowej i nie stracą.
    Trzeba modlitwy w intencji o. Fabsa. On wielokrotnie pomagał nam(między innymi przez tego bloga).
    Módlmy się za Niego.

    OdpowiedzUsuń
  28. Fabbsowi zawdzięczam naprawdę wiele, i kiedy dowiedziałem się o rzekomych problemach ojca, strasznie to mną wstrząsnęło. Pomyślałem, że skoro komuś takiemu zabrakło siły (bo taka była moja pierwsza myśl), to jak ja mam być silny. Dotarło do mnie, że moja siła, którą zdobyłem dzięki Fabianowi była tylko pozorna, ona nie była we mnie, ja tylko polegałem na sile ojca Fabiana.

    Wiele swojej nauki poświęcał na mówienie o nawróceniu, o zmianie sposobu myślenia, o przewróceniu wszystkiego jeśli to konieczne. Niezwykłe jest to, że dopiero tym swoim "zniknięciem" pozwolił mi na rewolucję mojego myślenia. Do tej pory burzył we mnie fałszywe obrazy Boga, aż w końcu przyszedł czas, że zburzył fałszywy obraz samego siebie. Wydaje mi się, że jego "zniknięcie" nie jest przypadkowe i jest w tym jakiś głębszy sens, ale mogę się mylić. W każdym bądź razie będę nadal próbował iść za tym co głosił, lecz teraz wiem, że siła albo jest we mnie, i pochodzi ona od Boga, albo nie ma jej wcale. Mam nadzieje i się modlę o to, żeby ojciec Fabian odnalazł to czego szuka, chociaż nie wiem, czy potrzebuje on mojej modlitwy. Ojciec Fabian ewangelizuje nadal w moim życiu i to coraz bardziej. Nie ma we mnie lęku.

    OdpowiedzUsuń
  29. Uderz pasterza owce sie rozpierzchna!
    Pasterz tym bardziej jest narazony na ataki.
    Ale Chrystus zwyciezy wszystko. Gramy dalej!

    OdpowiedzUsuń
  30. Ojcze Fabianie! Wracaj! Pili my już od miesiąca!

    OdpowiedzUsuń
  31. Trafiłem na Ciebie Ojcze Fabianie i jestem pewien, że to nie był przypadek. Idąc przez życie pełne wyzwań poszukiwałem często wsparcia duchowego. Wiara w Boga i modlitwa pomagały mi przetrwać trudne chwile, dawały mi siłę.
    Miałem jednak problem, kiedy słuchałem kazań podczas mszy św. często brakowało mi w nich słów wspierających moje wysiłki. Stwierdzałem wręcz, że podejście duchownych do rozwoju człowieka tu na ziemi, mówię o rozwoju materialnym dającym spełnienie mnie jako przedsiębiorcy, jest wręcz zniechęcające. Zastrzegam natychmiast, że rozwój ten traktuję wielowymiarowo i uważam, że należy iść drogą prowadzącą do sukcesu, ale jednocześnie rozwijać sferę duchową.
    Inspiracji więc poszukiwałem w innych źródłach. Książki motywacyjne zachodnich autorów, metody pracy z podświadomością, a także systemy medytacyjne pochodzące z dalekiego wschodu, pomagały mi bardzo. Często słyszałem od ludzi związanych z Kościołem, że źródła mojej inspiracji są podejrzane i sterowane przez siły nieczyste. Myślę, że w tych obawach może być sporo racji, bo obserwując różnych ludzi i ich dziwne zachowania można nabrać rezerwy do tych metod. Jednocześnie jednak myślę, że człowiek rozsądny, umiejący właściwie wybierać potrafi się w tym odnaleźć. Powiem więcej zgłębiając te metody bardzo często natrafiam na kolejne dowody istnienia Boga. Nigdy też nie odwiodło mnie to od Kościoła.
    Któregoś razu podczas rozmowy ze znajomym, wyraziłem swój żal, że w Kościele katolickim brakuje mi właściwego podejścia do spraw związanych z dążeniem do sukcesu i rozwojem osobistym tu na ziemi. Mój rozmówca okazał się mądrym człowiekiem i stwierdził, że powinienem poszukać lepiej, a natrafię na właściwe ślady.
    Mam tak w życiu, że jak czegoś konkretnie chcę to przychodzi to do mnie wręcz samo. Uważam zresztą, że wszyscy tak mamy, tylko większość ludzi tego nie docenia. W związku z tym musimy być uważni jeśli chodzi o nasze myśli i pragnienia.
    Wracając do początku mego wpisu. Jak już się właściwie nastawiłem niemal natychmiast inny znajomy podarował mi CD „W imię Jezusa możesz wszystko” i opowiedział mi o Tobie Ojcze Fabianie. Muszę powiedzieć, że po wysłuchaniu tej płyty bardzo się ucieszyłem. Zaraz poszukałem w Internecie nagrań z Twoim Ojcze udziałem i zamówiłem kolejne CD „Jestem legendą”. Oczywiście natychmiast je przesłuchałem. Potem sięgnąłem po kolejne Twoje nagrania.
    Wiem, że Ty Ojcze Fabianie jesteś jednym z tych właściwych śladów, których należy poszukiwać w naszym Kościele.
    Wierzę, że na naszej drodze życia Bóg stale daje nam wskazówki, pokazuje nam ścieżki, którymi warto podążyć. Tylko od nas zależy co z tym robimy, jakich wyborów dokonujemy. Myślę, że Ty Ojcze Fabianie jesteś jedną z takich wskazówek i częścią boskiego planu.
    Dlatego teraz, kiedy od dłuższego czasu milczysz, życzę Ci jak najlepszego wykorzystania tej przerwy i powrotu z treściami przepełnionymi jeszcze większą mocą, które będziesz, mam nadzieję, głosił w przyszłości.

    OdpowiedzUsuń
  32. Mam nadzieję że Bóg Tobą pokieruje we właściwy sposób.
    Niech Bóg ma Cię w Swojej opiece, wspieram Modlitwą+

    OdpowiedzUsuń
  33. Ojcze Fabianie - napisz nam, czy suspensa na "prowadzenie rekolekcji i konferencji" obejmuje również wystąpienia tego rodzaju, co Twoje kolejne spotkania organizowane przez Synergię Mocy w Lublinie. Niektórzy chcieliby wybrać się na seminarium, jednak nie zrobią tego, jeśli stoi ono w sprzeczności z decyzją Twych przełożonych. Prosimy więc o informację - czy spotkania są, czy nie są w sprzeczności z suspensą
    Z Bogiem

    OdpowiedzUsuń
  34. Ojciec Fabian raczej nie odpowie... niestety wydaje mi się, że nie zdobędzie się on na stanięcie wobec nas w prawdzie... Jednak wspieram go modlitwą, by powrócił do wierności obiecanej kiedyś Bogu jako kapłan i zakonnik. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Łukasz - a co to za pytanie?. Idź chlopie gdzie Cie serce puszcza,a nie pytaj sie jak mały chłopiec.

    @Maciek W - a co to za wyroki, "że nie zdobędzie się na staniecie w prawdzie". A kim Ty ku.wa jesteś, że miał by tak zrobić? fabbs wie co robi, nawet jak robi tak, że się innym nie podoba!
    Kazdy kto sie do Niego przyczepi w zwiazka z "tą" sprawą ma w ryj ode mnie. jak co - pisac na maila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @sosna - o mnie się nie martw. kto pyta nie błądzi

      Usuń
    2. @Sosna - lubię Cię :)

      Usuń
    3. Sosna, a czy Ty wiesz, że takie "stawianie do pionu" w niczym nie pomaga, a tylko powoduje przekorę ? hę?

      Usuń
  36. @Sosna
    Takiś hardy? Zanim walniesz kogoś w ryj, puknij się najpierw w swoje czoło,
    w celu pobudzenia swej szarej substancji i zastanów, np. nad tym, dlaczego do tej pory "Fabbs" się do nas tutaj nie odezwał. Tyle osób tutaj na niego liczy, pyta co się dzieje, modli się za niego, a on nic. Brak mu czasu na odpowiedź? Zagoniony? Ja w to nie wierzę i podtrzymuję to co wyżej napisałem, zaś moje słowa nie są "wyrokowaniem" lecz wyrazem moich przypuszczeń,a dopuszczam również to, że mogę się mylić i może "Fabbs" zdobędzie się na odwagę stanięcia tutaj przed nami w prawdzie o swoim postępowaniu... Dlatego też tym bardziej zachęcam Cię do czytania ze zrozumieniem.

    Jeżeli zaś tego nie widzisz/nie rozumiesz to zwróć uwagę, że przełożeni nakazali mu wrócić do wierności, jaką kiedyś Bogu obiecał, tj. do życia kapłańskiego/zakonnego, a on ich olał i nadal olewa. Cóż z tego, że wg Ciebie wie, co robi - skoro robi źle.

    Najwięksi trenerzy, coache, mówcy motywacyjni - a takimi byli święci, osiągali szczyty swego rozwoju, właśnie poprzez wierność wobec Drogi jaką wybrali (siostra zakonna/zakonnik - zakon; kapłan - kapłaństwo; maż/żona - małżeństwo, itp.; patrz np. s. Faustyna, o. Pio, itd.), nawet jeśli wiązało się to trudem bycia np. posłusznym swoim przełożonym. I tutaj "Fabbs" daje ciała... niestety. A jeżeli tak postępuje, to trudno się dziwić, że milczy na tym forum. Tak to widzę. Możesz mieć inne zdanie, Twój wybór.

    Pytasz dosadnie kim ja jestem...
    Jestem kimś, dla kogo "Fabbs" stał się również bardzo bliski, własnie poprzez swoje bycie kapłanem/zakonnikiem, poprzez audiobooki, książki, konferencje, rekolekcje... I zależy mi, by był wiernym Bogu kapłanem/zakonnikiem. I oto się modlę, pomimo moich w/w przypuszczeń. I także dlatego nie odczepię się od "Fabbsa" w związku z tą sprawą. A jak chcesz, to wal w ryj. Wiem, po jakiej stronie stoję i wiem, że jest ona słuszna.

    OdpowiedzUsuń
  37. @Maciek W
    Toz to dla tych wszystkich, którzy potrzebują prowadzenia jak dzieci za rączke, najjaśniejsi przełożeni Fabbsa (z pełnym dla nich szacunkiem) wydali oświadczenie, że "Jego nauki nic nie tracą na wartości i obowiązują"
    Założyłeś, że Fabbs "bładzi"? A moze "błądzą" jego przełożeni? A może gość ma jaja i robi dobre dzieło teraz?
    Ciesze się, że Ci dobrze robi Jego nauka, mi również, ale wyrokujesz jak szczeniak: Ojciec Fabian raczej nie odpowie... niestety wydaje mi się, że...", Pisząc tak wkurzasz mnie i jestem pewien, ze jeszcze sporo musisz posłuchać i zro-zu-mieć. No chyba, ze jesteś ministrantem klas 1 do 3.
    Widać, że boisz sie konfrontacji.. Przeraza Cie nawet konfrontacja Fabbsa - od razu skamlesz jak suka..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jeszcze Cię trochę powkurzam.
      Po pierwsze - oświadczenie, że "zawiasy" dla o. Fabiana nie obejmują jego nauki wynegocjowali ludzie z Pure Profit, którym zapalił się grunt pod nogami - postawili na jeden "produkt" = na "Fabbsa", a gdy ten zawalił, to zostały im tylko nagrane konferencje, w które wpakowali swoją kasę i które chcieli przecież sprzedać; tak więc nie chodziło tutaj o pomoc dla "potrzebujących prowadzenia za rączkę";

      Usuń
    2. Po drugie - nie obchodzi mnie czy błądzą przełożeni o. Fabiana czy mają rację. Chodzi mi o o.Fabiana, który choćby nawet teraz realizował swoje marzenia/swoje powołanie/misję i umacniał to "auto-indukcją", "inkantacją", to tak naprawdę jego "świadoma deklaracja intencji" równa się tzw. "dawaniu ciała" jako facet, tyle i tylko tyle. "Fabbs" ślubował bowiem Bogu bycie kapłanem, zakonnikiem, a z tym łączy się WIERNOŚĆ temu wyborowi, w tym posłuszeństwo wobec przełożonych, choćby byli debilami (za wyjątkiem realizacji nakazu popełniania zła) - jeżeli tego nie widzisz, czy też nie rozumiesz, jak ważna jest właśnie WIERNOŚĆ, to znaczy, że jesteś niestety jeszcze w tzw. "zerówce", gdzie chłoptasie chamską pyskówką muszą udowadniać sobie i innym, że mają "jaja". Nie dorośli oni bowiem jeszcze do tego, by pojąć, że "większe jaja" ma ten, kogo stać na pokorę na wzór Chrystusa; w przypadku zakonnika (jakim jest np. "Fabbs") "większe jaja" ma ten, kto pokornie zegnie swój kark i przyjmie "wyrok" przełożonych, choćby najgłupszych niż ten, który ich oleje i zacznie "realizować wielkie dzieła". Uwierz na słowo "starszemu koledze" - "ministrantowi z klas 1-3", że bez WIERNOŚCI Bogu i ludziom, którym ją ślubowałeś daleko nie zajdziesz.
      Bez WIERNOŚCI wobec decyzji o randze SAKRAMENTU (dla zakonników dodatkowo wobec ŚLUBÓW WIECZYSTYCH), wszelkim "dobrym dziełem" można sobie "podetrzeć tyłek", nic więcej (wybacz mi ów obrazowy język, chcę żebyś łatwiej zrozumiał to, o czym piszę - słowo "wybacz" jest ze specjalną dedykacją dla Ciebie).
      "Fabbs" olewał ich wcześniejsze wezwania do życia w zakonie, to go zawiesili. Teraz w Lublinie ma kolejne sympozjum z cyklu "Synergia mocy" o miłości, wolności i pieniądzach. Ciekaw jestem czy zająknie się chociażby na temat wierności... Niestety wydaje mi się raczej, że nie... (kolejne zdanie z moją osobistą dedykacją dla Ciebie "sosenko")

      Usuń
    3. Po trzecie: cieszę się, że wkurza Cię sposób artykułowania moich myśli, bowiem to znaczy, iż także Ty musisz się jeszcze wiele nauczyć, a przynajmniej tego, że im bardziej będziesz zgrywał twardziela, tym łatwiej będzie Ciebie złamać - patrz Twoje wkurzanie się na nic nie wnoszący tekst, który bądź co bądź miał mi posłużyć za tzw. kij w mrowisko, które tworzą tutaj niektórzy (m.in Ty), wpatrzeni w "Fabbsa" jak ciele w malowane wrota, amatorzy "prawdziwej męskości"; tak więc, tym bardziej cieszę się z Twojej reakcji, warto było nawiązać żywą dyskusję, choćby w ten sposób;

      Usuń
    4. Po czwarte - swoją pogardą wobec rzekomo "potrzebujących prowadzenia za rączkę" oraz swym "toczeniem piany z pyska" przy obronie biednego, posądzanego o najgorsze "Fabbsa" udowadniasz mi tylko, że to właśnie TY SAM potrzebujesz tej rączki, wyimaginowanej rączki "Fabbsa", by samemu czuć się silnym, pewnym siebie, odważnym, lecz tak naprawdę quasi-samodzielnym. Co Ty biedny zrobisz, gdy się jednak okaże, że Fabbs uwierzył w iluzję, którą sam sobie i innym teraz stworzył?
      Obyś sam nie skamlał jak suka, gdy się okaże, że "słuchając swego serca" nie rozumiejącego wagi WIERNOŚCI, realizujesz nic nie warte "dobre dzieła" gubiąc po drodze to, co najcenniejsze, a co miała właśnie ochronić Twoja WIERNOŚĆ.
      Chociaż zaraz, wróć - lepiej jak będziesz skamlał, wiesz dlaczego? Odnajdą Cię wówczas po Twoim skamleniu ci, którzy Cię kochają i którzy wiedzą, czym jest właśnie WIERNOŚĆ. Tylko tacy będą mogli Tobie (i mi, gdy znajdę się w podobnej sytuacji) pomóc.

      PS. Co do mojej konfrontacji z "Fabbsem", nie martw się - nadal czekam, jak dotąd bezowocnie, na jakąkolwiek odpowiedź z Jego strony na kierowane doń osobiście (mail'owo) słowa. Tym bardziej więc dziękuję Ci za Twoja szybką odpowiedź. Niestety obawiam się, że "Fabbs" raczej mi nie odpisze...
      Pozdrawiam, Maciek.

      Usuń
  38. Dzieło Fabbsa jest inspirujące dla wielu, dla mnie również.
    Wiedza, którą przekazał Fabbs rozpala ogień i pragnienie rozwoju dzięki łasce.
    Lecz sam człek nic nie zdziała (" nie siłą naszą lecz mocą Ducha Świetego") . Dlatego Ogień Drogi Gwałtownika podtrzymuję poprzez modlitwę kontemplacyjną odradzającą się w Kościele, a drzewiej docenianą i praktykowaną przez świętych, w której Bogu daje się przyzwolenie na działanie Jego Łaski w życiu. Ogień nie gaśnie! "Surowość
    i łagodność są ostrzem przeciwko przeciwnościom".
    Zapraszam na mojego bloga o kontemplacji katolickiej :
    http://kontemplat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  39. Ale się porobiło... widzę że "uderz pasterze a" owce się zaczną gryźć :(

    OdpowiedzUsuń
  40. Maciek W ,a nie pomyliłeś blogów? Powinieneś pisać na DamskieRozterki.blogspot. I proponuje przestań fantazjować. Do kogo ty się odnosisz w tych dłużyznach? Do sosny? Może i gość jest nie okrzesany ale ty już piszesz SF, polemizujesz sam z sobą rozumiem. Przynudzasz.

    OdpowiedzUsuń
  41. Dla mnie, dyskredytowanie o.Fabiana w związku z suspensa jest żałosne. Pytania o wartość jego nauk, które nie pozostawiały nikogo obojętnym, czy można ich słuchać czy nie po suspencie, uważam za żart. Brak logiki myślenia. Bo suspensa tu nic nie zmieniła i jest wewnątrz sprawa zakonu. Ta strona ma charakter bloga. Blog to miejsce, gdzie ktoś dobrowolnie dzieli się refleksjami. Mozę to robić codziennie lub co 10 lat i nic nikomu nie jest winien. Przywoływanie o.Fabiana do tłumaczeń jest nieeleganckie, a juz na pewno sprzeczne z duchem tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  42. Fabbs napisał kiedyś na tym blogu :

    "@ Tom did, janko: Panowie, rekomendacji może być sporo. Zastanawiam się nad otwarciem osobnego bloga (może nawet strony?) poświęconego recenzjom tego rodzaju pozycji: i klasyków, i nowych publikacji. Co sądzicie?"

    Chodziło o blog poświęcony m.in rozwojowi osobistemu, odkrywaniu misji, realizowaniu pasji i narzędzi, więc możemy mieć nadzieję, że Fabbs taki rodzaj działalności rozpocznie. Taka działalność podobna do tego, co dzieje się pod szyldem "Synergia mocy" nie podlegałaby suspensie.
    Kto jest "za" ręka w górę.

    Ostatnio rozpocząłem lekturę "Drogi Gwałtownika" od pierwszego postu wraz z komentarzami i na nowo odkrywam te rewelacje Fabiana Błaszkiewicza.
    Ducha nie gaśmy!

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie dla faryzeuszy
    http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=ktjMz7c3ke4

    OdpowiedzUsuń
  44. Ksiądz tu siedzi, a my potrzebujemy kapłanów, bo się kłócimy i nie ma kto rozstrzygnąć

    http://www.ekspedyt.org/

    OdpowiedzUsuń
  45. @Tom did Contemplatio
    Taka działalność, o jakiej mówisz, jest oczywiście potrzebna. Chciałem jednak zwrócić na coś innego uwagę.
    W miarę jak poznawałem Boga, odchodząc od fałszywych jego obrazów i czyniąc go swoim jedynym źródłem siły, zyskiwałem jednocześnie wszystko inne. Motywację, pewność siebie (jeśli mogę tak to nazwać ;) ), zdolność do podejmowania decyzji, wolność i zdolność do mądrego z niej korzystania. I to właśnie w głównej mierze Fabbs pomógł mi w tej drodze poznania mojego Stwórcy. Dlatego mimo że jego prowadzenie szkoleń motywacyjnych uważam za dobre, wiem że o wiele bardziej potrzebujemy tego co robił wcześniej. Potrzebujemy głoszącego Słowo Boże ojca Fabiana Błaszkiewicza SJ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grzegorz
      Zadzam się z tezą, że wszystko zaczyna sie w momencie kiedy stajemy w prawdzie przed Bogiem, wtedy zmieniamy myślenie( metanoia) i postrzegamy rzeczy i zjawiska takimi jakie one są w rzeczywistości ,a nie tak jak widzi je nasze fałszywe "ja". ( "Jeżeli będzicie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. " J 8 31-32 ) Fabbs podczas swoich szkoleń motywacyjnych przekazuje treści ewangeliczne choć nie mówi o nich wprost, to dobra forma preewangelizacji. Istnieje napięcie pomiędzy tym, co wiemy o miłości a działaniem, Fabbs pokazuje narzędzia i własnie wiedza na temat tych narzędzi może demaskować pułapki lęku, ktore są przeszkodami w działaniu. Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą! Po tym poznamy, że jesteśmy z prawdy, i uspokoimy przed Nim nasze serce.1J 3 18-19
      Bless

      Usuń
    2. @Grzegorz. Dotknąłeś sedna sprawy z tą "resztą" czyli siła, pewność, męskość. U mnie również niejako to proces równoległy do poznawania Nieznanego. Czy jednak "potrzebuje" Fabbsa, jakkolwiek by to zabrzmiało brutalnie? Nie, nie potrzebuje :). Ale czy byłbym "tu" gdzie jestem bez jego nauczania. Nie był bym. Bóg chciał działać przez Fabsa i zrobił (robi) to. Tak jak działa przez Ciebie i przeze mnie dla innych. To co dzisiaj powiesz do innych jest ważne. Mozesz rzucić kamień, dać stówę, albo pokazac drogę.

      @circ - sam rozstrzygnij :p. Nie bój sie :)

      Usuń
  46. a ja dziękuje Maćkowi W za jego wpisy i całkowicie się zgadzam, że to WIERNOŚĆ jest ostatecznym sprawdzianem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wiesz, że "xiaowei" wywodzi się z ałtajskiego i oznacza: fałszywie podszywający się, kłamliwy, niedowartosciowany :)?

      Usuń
    2. hehehe, xiaowei to po chińsku i znaczy w najprostrzym tłumaczeniu "mała wei" - to po prostu imię, moje chińskie imię

      Usuń
  47. 1. nie czytam wcześniejszych postów,
    2. chcesz wsparcia- masz moją modlitwę,
    3. nie chcesz - i tak ją masz
    4. spuściłeś mi mentalny wpierdziel,
    5. chcesz pogadać - pokombinuj.
    Pozdrawiam

    Adam Żmuda.

    OdpowiedzUsuń
  48. Oj nie znacie Fabiego.... nie znacie... a ile macie o nim do powiedzenia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt. Nie znamy. Ale dlaczego w takim razie on sam nie daje się poznać? Czemu nie rozwiewa wątpliwości ludzi, którzy naprawdę poszli za jego słowami? Czemu tak mocno łączył, a teraz (jak widać) dzieli?

      Usuń
    2. @Ale Mirhard. Fabbs ma to fajnie przemyslane, podzielił sie tym z szeroką publicznoscią i co nam do jego drogi teraz. Wybrał jakąś i ma do tego pełne prawo. A tu jakiś rwetes, głosy zawodu opuszczenia, osady, podsumowania. Po co? Szedłes za Fabbbsem czy za Słowem? Za Słowem. I kogo dzieli? Dyskutujemy, czasem burzliwie co i jak, ale nie dramatyzujmy z podziałami. Słowo! Słowo jest to samo. Nawet Fabbsa - odwołał swoje? Powiedział, ze zmienia zdanie? Nie..

      Usuń
  49. @sosna Idzie się za słowem - prawda. Ale ktoś słowo to wypowiada. Skoro tak wielka ilość osób poszła za wspaniałym nauczaniem, to nie dziwota, że teraz pyta o losy nauczyciela, niestety nie otrzymawszy odpowiedzi. Stąd frustracje, które również mnie się udzielają. Fabs nauczania nie odwołał - prawda. A czy byłby w stanie powiedzieć teraz coś o wierności? Absolutnie nie oceniam. Myślę tylko o drodze tego, który naświetlił tak wspaniałe drogi innym. Szczególnie, że jestem chrześcijaninem. Dlatego tak nieskończenie dziwnym wydaje mi się ta suspensa...

    OdpowiedzUsuń
  50. Czy ojciec da znać, czy powrót na łono kościoła wchodzi w rachubę? Bo mam ogromną nadzieję, że tak i modlę się o to... Po prostu bardzo nam ojca brakuje. Życie to wieczne burze, ale na szczęście też i słońce. Ufam, że jeszcze nam tu ojciec zaświeci mocą Chrystusową - Źródłem prawdziwej siły.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  51. Długo mnie wkurzyła sprawa z Fabianem! Miałem do niego żal bo jestem jednym z tych, których poprowadził do nawrócenia do prawdziwego Boga (po wielu latach życia bez niego). Wkurzało mnie to, że odszedł od zakonu,może już nie można go posłuchać w kościele jak mówi o Jezusie. Ze swoją frustracją trafiłem do innego jezuity, który mi tylko powiedział "przestań się skupiać na Fabianie! Sam ci mówił kto jest prawdziwym źródłem siły". No i mi całkiem w końcu przeszło:) Bo nie on jest najważniejszy! Mogę wam tylko poradzić to samo.
    Ja się już nie modlę żeby wrócił do kościoła, tylko żeby szedł drogą którą mu wyznaczył Bóg. Nie nam to oceniać czy tak teraz robi, czy powinien być wierny zakonowi. Powinien być zawsze wierny Bogu i jeśli jest (taką mam nadzieję), to wierzę że jest w tej jego drodze sens. Może właśnie chociażby taki, żeby ludzie którym się trochę (jak mi) pomyliło źródło siły, mogły odnaleźć TO jedyne? A może się po prostu zatracił w swojej "legendzie" jak mówią inni? Nie wiem tego i nie mi to oceniać.
    Swoją drogą nawet jakby nam tu (albo w jakiejś gazecie) napisał co i jak, to myślicie że wszyscy by zaraz uwierzyli? Zrobilibyśmy takie wielkie "HUFFF" albo "JA PIER...." (w zależności od tego co by napisał) i co dalej? Wolicie takie rozdmuchanie tematu jak w sławnej sprawie pewnego księdza i jego biskupa? Ja nie uważam żeby jego tłumaczenia przed wszystkimi cokolwiek pozytywnego wniosły.
    Pozdrawiam Fabiana jeśli tu jeszcze bywa i zapewniam o modlitwie.

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie podoba mi się, że niektórzy piszą tak jakby Fabbs był poza Kościołem. Jest suspendowany przez zakon co nie oznacza, że jest poza Kościołem - nie piszcie jakby stracił wiarę lub został ekskomunikowany. Życzę mu tylko żeby szedł drogą jaką go Bóg wzywa, taką jaka jest zgodna z jego sumieniem. Nie wiadomo czy wina leży po stronie przełożonych czy po stronie Fabbsa czy gdzieś po środku. Nie oceniajcie ani zakonu ani Fabbsa. Większość z Was nie zna realiów zakonu ani dokumentów, które rzucają światło na takie życie a kieruje się jedynie swoimi wyobrażeniami bądź skrawkowymi informacjami. Jeszcze raz chciałem zachęcić do słuchania się sumienia. Osobiście znam człowieka, którego niesłusznie wydalono z zakonu a Pan mu pobłogosławił w życiu świeckim. Mam jednak nadzieję, że Fabbs zostanie w zakonie.

    OdpowiedzUsuń
  53. Dziwi mnie wasze oburzenie, iż Fabian odszedł z zakonu. Przecież w tym wpisie na górze pisał o zmianach, A że wyszło inaczej? Kto wie co dobre a co złe? Mnie nie zdziwiło jakoś zbytnio odejście Fabiana od życia zakonnego. Jeżdziłem na jego warsztaty jak jeszcze był jezuitą i z każdym spotkaniem coraz bardziej odczuwało się, iż to nastąpi.
    Obecnie słucham jego nowych nagrań pod szyldem synergia mocy i powiem wam, że są bardziej dojrzałe. Wielkie dzięki za powrót Fabiana.

    OdpowiedzUsuń
  54. Bardzo brakuje mi motywacji na codzień. Gdyby życie pełne było pasji, przyjaciół, pracy w której nie jest się niewolnikiem... Ale czy to naprawdę jest możliwe?

    OdpowiedzUsuń
  55. @czejne. Odpowiedzi na wszystkie te pytania masz w Piśmie Świętym :)
    Masz receptę na to jak żyjąc w ucisku i uciemiężeniu (niewola egipska) wyjść do nowego życia.
    To możesz odnieść do swojej pracy. A więc: Czy byłeś/byłaś już u tego "faraona"?
    Nie liczmy na motywację zzewnątrz. Otoczenie może najwyżej przestać Cię demotywować.

    OdpowiedzUsuń