sobota, 18 czerwca 2011

Sekret gwałtownika

Z ust płynęła mu krew i ledwo oddychał, ale chciał jeszcze coś powiedzieć. Zaczerpnął powietrza, jęknął z bólu i wyszeptał:

- Teraz poznałem twój sekret. Żałuję tylko, że tak późno. Za późno. I że nie podzielę się ta wiedzą z nikim, kto by ją docenił… Dopiero dziś, gdy się z Tobą zmierzyłem, zrozumiałem. Kiedy stanąłem naprzeciw Ciebie, dyszałem żądzą zwycięstwa i przeżycia. Sądziłem, że ogrom tej żądzy we mnie pozwoli mi wygrać. Wówczas zobaczyłem Twoje oczy i
pojąłem, że ty masz coś więcej, bo masz czegoś mniej. Masz więcej siły i wolności, niż ja, bo masz mniej przywiązania do tego życia, niż ja. Twój Bóg już dawno uwolnił Cię od lęku przed śmiercią, prawda?

 - Prawda – odparł gwałtownik i podparł mu głowę. – Ale nie na tym polega sekret mojej siły.

- Wiem. Miałem się do tej pory za jednego z największych, o ile nie największego twojego wroga, więc pomyślałem, że posłużę się nienawiścią. Skoro nie boisz się śmierci, to może przestraszysz się tego jak cię nienawidzę? Skupiłem na tobie wzrok, ale ty patrzyłeś jakby przeze mnie… Widziałeś mnie, ale nie stałeś tu dla mnie i miecza w ręku też nie trzymałeś dla mnie. Patrzyłeś w odległy cel, a ja ci tylko zagradzałem do niego drogę. I wtedy to pojąłem: ty nie walczysz po to, żeby żyć, nie wyprowadzasz bloków, by uniknąć śmierci. Ty podejmujesz rękawicę tylko wtedy, gdy ktoś chce cię zatrzymać na drodze do miłości… Walczysz, żeby bardziej kochać…

Zapadła cisza. Pierwsze krople deszczu zaczęły uderzać tępo w wyschniętą ziemię, pobrzękiwać o zbroję. Powiał chłodniejszy wiatr.

- Nie, nie żałuję, że nie mam tego komu powiedzieć – wróg wyszeptał ostatkiem sił. – Trzeba się z tobą zmierzyć, żeby to zrozumieć…

Głowa opadła mu bezwładnie na naramiennik. Gwałtownik zamknął mu oczy, wyciągnął swój miecz z jego rozpłatanego boku, ułożył ciało na mokrej ziemi, wbił w nią miecz, uklęknął i zaczął się modlić, obojętny na ulewę. Prosił Boga o spokój duszy dla zmarłych, zwłaszcza dla tych, co zginęli z jego ręki.

Potem zaś prosił o niepokój serca dla siebie:

„Panie, nie daj, by się kiedy stało, że jakieś zwycięstwo mnie zaspokoi, póki nie będzie to zwycięstwo, po którym spocznę w Tobie. A tu na ziemi daj bym tylko miłość miał przed oczami, bo tak pokonam najmroczniejszą zmowę milczenia, najchłodniejszy lód obojętności i najgorętsze piekło odrzucenia. Daj mi jedynie miłość.
Resztę dla niej zdobędę.”


9 komentarzy:

  1. dziękuję za tekst, który mnie poruszył Martwię się jedynie, ze owe poruszenia jakich doświadczam są chwilowe a potem o nich zapominam i wcale nie chcę mieć miłości przed oczami i dla niej umierać co dnia

    OdpowiedzUsuń
  2. "...gdy ktoś chce cię zatrzymać na drodze do miłości… Walczysz, żeby bardziej kochać…"
    "Trzeba się z tobą zmierzyć, żeby to zrozumieć…"
    Będę myśleć o tych słowach cały dzień, a potem pewnie jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
  3. "Daj mi jedynie miłość.
    Resztę dla niej zdobędę.” Właśnie tak. Codziennie!

    OdpowiedzUsuń
  4. ,, tu na ziemi daj bym tylko miłość miał przed oczami, bo tak pokonam najmroczniejszą zmowę milczenia, najchłodniejszy lód obojętności i najgorętsze piekło odrzucenia. Daj mi jedynie miłość ''
    Bo wszystko się rozbiega o miłość, tutaj jest największa walka, najtrudniejsza bitwa. Dziękuje za przypomnienie o tym największym Przykazaniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. jasność myśli, czystość intencji, prostota w dążeniu do Miłości... ALE też: roztropność i odwaga! to takie wskazówki dane mi od Gwałtownika. oby tylko zachować je w sercu, gdy przyjdzie czas walki...

    OdpowiedzUsuń
  6. końcowa modlitwa jest niesamowita !!

    OdpowiedzUsuń
  7. „Panie, nie daj, by się kiedy stało, że jakieś zwycięstwo mnie zaspokoi, póki nie będzie to zwycięstwo, po którym spocznę w Tobie. A tu na ziemi daj bym tylko miłość miał przed oczami, bo tak pokonam najmroczniejszą zmowę milczenia, najchłodniejszy lód obojętności i najgorętsze piekło odrzucenia. Daj mi jedynie miłość.
    Resztę dla niej zdobędę.” - ta modlitwa jest niesamowita.

    Mam nadzieję, że kiedyś uda się te wszystkie teksty wpleść w jakąś szerszą książkę o jakimś rycerzu, kupcu, pielgrzymie lub kimkolwiek, kto mógłby podróżować po tamtym świecie i obserwować takie sytuacje. Myślę, że byłoby to cenne zamieścić takie duchowe smakołyki w lekkim sosie fabuły tak by to było bardziej przystępne dla szerszej publiki.

    OdpowiedzUsuń
  8. marcinnnn, brawo za intuicję! ;) teksty, które tu zamieszczam, to SĄ fragmenty wiekszej, fabularnej rzeczy, która mam nadzieję ukaże się do roku czasu pod tym samym tytułem, co blog. Początkowo chciałem, żeby ta książka była odpowiedzią na "Podręcznik wojownika światła" Paolo Coelho, z czasem okazało się, że odbiegam od jego lakonicznej formy. Pomyslałem więc o "Twierdzy" Saint-Exupery'ego. Wydaje mi się jednak, że ostatecznie - bo tak to teraz w mojej pracy zaczyna wyglądać - bedzie to regularna powieść z jasno nakreslonymi postaciami, historią, puentą... Zobaczymy! ;)

    OdpowiedzUsuń