niedziela, 24 października 2010

Mamona

Gwałtownik pamięta nauczanie Mistrza: „Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Mt 6,24).

Gwałtownik chce służyć Bogu – dlatego przecież jest gwałtownikiem. Wie jednak, że wybór tej służby nie może oznaczać ucieczki przed Mamoną. Mamony bowiem, póki istnieje ten świat, unicestwić ani pozbyć się nie da.

Święty Jan w Księdze Apokalipsy świadczy, że mamona ma istnieć do końca czasów, gdy w ostatnich latach przed Sądem Ostatecznym wystąpi na Ziemi antychryst. Trwać będzie wciąż i wszędzie handel, ale nikt nie będzie mógł „kupić, ani sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia bestii lub liczby jej imienia” (Ap 13,17). Chrześcijanie zostaną wtedy masowo uśmierceni, bo „wszyscy zostaną zabici, którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi bestii” (Ap 13,16).

Zanim jednak nadejdą te wydarzenia, mamona ma krążyć po świecie dla testowania wierzących. Mistrz powiedział wyraźnie: „Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?” (Łk 11,16).

Dlatego gwałtownik nie unika mamony, nie tchórzy przed nią, a przeciwnie: stawia jej czoła. Poluje na nią jak zawzięty myśliwy. Tropi, ściga, atakuje, chwyta i – ponieważ nie może jej zniszczyć – zakuwa w kajdany swoich rozkazów. Na tym właśnie polega służba, którą Pan w przyszłości wynagrodzi prawdziwym dobrem, by podbić jak największe hordy mamony i zmusić je do służenia Bogu.

Gwałtownik został posłany w nierówny bój, jak owca między wilki, jakby na pewną śmierć. Dlatego każdą decyzję w sprawach pieniędzy i posiadanych rzeczy traktuje jako kolejne ćwiczenie duchowe. Im więcej zdobędzie i im lepszy z tego, co zdobył, uczyni użytek, tym pewniejsze jego przeżycie i tym potężniejszym się staje wojownikiem: roztropnym jak wąż, zaś nieskazitelnym jak gołąb - zgodnie z nakazem swego Mistrza, Jezusa (Mt 10,16).




Król Salomon




45 komentarzy:

  1. WOW mocny tekst! Czytam jeszcze raz, bo powala... Serio ma tak być przed Sądem Ostatecznym? Ale jaja. Mam zaległości w Apokalipsie...
    Damn...

    OdpowiedzUsuń
  2. "Dlatego każdą decyzję w sprawach pieniędzy i posiadanych rzeczy traktuje jako kolejne ćwiczenie duchowe." - dodam od siebie, że to trudne zadanie, mimo pozornej łatwości. Jeśli jednak podejmiemy je starannie - każdy kolejne osiągnięcie, spełnione marzenie itd. w tej materii, będzie budziło w nas to coś, co mówi: "Dobrze wybrałeś". Z drugiej strony owe słowa, często usłyszymy kiedy z czegoś - świadomie, zrezygnujemy. Często brniemy w jakąś sprawę, a tuż obok mijają nas tysiące okazji, do których realizacji zasoby już posiadamy - tylko traktujemy je jak "zasoby", a nie jako "narzędzia" (...)

    OdpowiedzUsuń
  3. No, to poszedł Ojciec po bandzie! Nie wiem jak temat mamony rozumieć w kontekście wcześniejszych tematów? Może... może to nie problem dla mnie i w związku z tym nie wymaga zastanowienia i roztrząsania? Może, nie stosując się do dzisiejszego "żywego" (zawartego w kazaniu) słowa Ojca, pomyślę (jak "sprawiedliwa"): mnie to nie dotyczy? Wszak nie liczę mamony, od razu pętam w kajdany. Użytek robię zanim/zamiast: zdobędę. Czy w tę stronę to działa?
    Zdecydowanie myślę, że w czasach Apokalipsy będę miała wielkie problemy!

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie ten tekst zbudował. O ile dobrze zrozumiam przesłanie :-). Zapytam więc, by usunąć wątpliwości. Mam teraz tak: przede mną (jako członka wspólnoty) organizacja rekolekcji dla wspólnoty, do tej pory wspólnota jeździła w to samo miejsce (bardzo dobre miejsce dla tych celów), ale jest spora grupa takich, którzy nie wytrzymują finansowo i nie stać ich będzie na kolejne. Są propozycje: a) szukać tańszego miejsca, b) czekać na sponsora, c) zarobić mamonę wspólnie by stać było wszystkich.
    Dla mnie oczywista jest wersja c) i tak widzę upolowanie mamony. Mylę się? Pytam, bo niewielu mam we wspólnocie takich co myślą w tej kwestii podobnie no i trochę zaczynam się chwiać :-)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli w skrócie trzeba się bogacić. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Michał, tak patrząc na to z boku jako osoba trzecia, pierwsze dwie opcje a i b wydają się słabe, jakieś takie sflaczałe, kiepskie, demotywujące. "C" natomiast pobudza moje serce, chociaż to akurat nie moje sprawa... No ale pobudza :-)
    Zresztą z tego co piszesz to twoje serce myśli chyba tak samo :-)
    POWODZENIA NA POLOWANIU!

    OdpowiedzUsuń
  7. Oczywista oczywistość czyli pieniędzy należy mieć od cholery, żeby móc robić rzeczy piękne i dobre!:-)
    Marzę o tym, by z całkowitą nonszalancją, całkowicie rzecz jasna anonimowo :)))), móc robić przelewy na konto np. Wspólnoty Chleb Życia albo sfinansować dobry film o naprotechnologii:-)
    A, i jeszcze film o Karolu de Foucauld, ostry i mocny!:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dorka, czasy Apokalipsy powinny znacznie prostsze, niż dzisiejsze, bo skończą się gierki i podchody, a będzie trzeba pokazać prawdziwą twarz. Więc bądź dobrej myśli! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Michał, jeśli znajdzie sie sponsor, to świetnie, ale tak czy siak opcja C zapewnia wam większą integrację oraz... edukację! ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Marta, podobają mi się pomysły. To kiedy zaczynasz realizację? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdego dnia zaczynam realizację:))) Wszak początek i podstawa to mocne i gorące pragnienie, które ugina oporną rzeczywistość:))) Mówię tak, bo wiem - sprawdziłam osobiście i naocznie już parę razy :)))
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pieniądze na moich usługach :) a nie ja na usłygach pieniędzy :D
    Podoba mi się to!

    A czasy Apokalipsy?... Obym zdążyła mieć jeszcze dzieci i rodzine ;p; )))

    OdpowiedzUsuń
  13. Tyle, że w dniach ostatecznych ta mamona to i tak psu na budę, bo jak nie nosisz znaku (a przecież nie chcemy go mieć) to i tak nic nie kupisz i nic nie sprzedasz :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja sytuacja to chyba przygotowanie a raczej troska Jezusa o mnie żebym w czasach apokalipsy nie zwątpiła.

    Marta pomysły super:D szczególnie o Facould!!!

    A dzis zginął tragicznie przyjaciel męża- jedyny człowiek, który był dla niego bliski w sensie przyjaźni takiej męskiej. Razem robili interesy, mieli otwierać firmę.. i co?? W jednej sekundzie nie ma nic... "Bądźcie dla siebie łagodni i miłosierni"... może to wo góle nie do tego postu ... ale akurat życie mojego męża opiera się właśnie na zabieganiu o pieniądze. Z jednej strony nic dziwnego - ja nie pracuję ale z drugiej czasem to jest chorobliwe... Mam nadzieje, że śmierć jego przyjaciela coś w nim zmieni. Zobaczy ze trzeba zabiegać też o większe rzeczy na życie wieczne. może wreszcie pójdzie do spowiedzi?

    OdpowiedzUsuń
  15. "Im więcej zdobędzie"
    Jakoś widzę w tym same zagrożenia...
    Bo kto, w świecie rządzonym przez mamonę, więc nieuczciwie, jest w stanie zarabiać dużo nie naginając się do:
    wykorzystywania naiwności czy niewiedzy kupujących/sprzedających;
    wykorzystywania pracowników;
    korupcji;
    popierania wątpliwych autorytetów i poglądów;
    wykorzystywania nieetycznych sposobów reklamy;
    pracoholizmu;
    wreszcie brania udziału w przedsięwzięciach nie stroniących od powyższych?
    Próbuję znaleźć sposób na powyższe i nie znajduję. Ok, może nie mam talentu.
    Ale rozglądam się i nie widzę innych, którym się to udało. Jeżeli kiedyś znajdę z ochoczym sercem się przyłączę. Tylko jakoś w to nie wierzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Dla mnie to wybrzmiewa dokładnie jak z "szabatem". Szabat został stworzony dla człowieka a nie człowiek dla szabatu. Czyli, przez analogie, mamona została stworzona dla człowieka a nie człowiek dla mamony...
    Dla mnie dodatkowo do tekstu Ojca wpisuje się "Ostrzeżenie przed chciwością" (Łk.12,13-21), gdzie dokładnie Pan Jezus naucza czego nie należy czynić, czyli:" ....I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!". I dobrze wiemy jak dalej ta przypowieść się kończy.
    Czyli gromadzić ale mądrze => dzielić się z innymi, być w tym strumieniu dobra.

    OdpowiedzUsuń
  17. Oslito, ja całe swoje dotychczasowe dorosłe życie spędziłem na działaniu na swój rachunek...i wiesz...masz rację...to wszystko o czym piszesz to rzeczywiście w zarobkowaniu jest: i wykorzystywanie niewiedzy (a może raczej płaceniu za wiedzę), wykorzystywanie pracowników, popieranie wątpliwych autorytetów (łącznie ze zbiorowymi typu "wszyscy tak robią")...itd, ale ja zauważyłem istotną różnicę - zanim się nawróciłem tkwiłem w przekonaniu, że to jest ok, a robiłem wszystko to o czym piszesz (no może z wyjątkiem korupcji). Od czasu gdy zauważyłem Jezusa przy sobie, zauważyłem też własną grzeszność i nie mam w tej chwili żadnej wątpliwości, które z tych działań są po Jego myśli, a za które najchętniej nastrzelałby mi po łapach. Bo ja dalej (chociaż rzadziej) wdeptuję w stare praktyki, często brak mi odwagi by się normalnie "postawić"...jednak teraz wiem gdzie jest wróg. Świat i moje zarobkowanie mi się "ubiegunowiło". Mam zbyt wiele bardzo mocnych doświadczeń błogosławienia Boga na moją pracę bym wątpił w to, że On chce bym pracował i zarabiał w ten sposób - choć czasem mam dość swojej pracy.
    Mnie zastanawia sformułowanie "niegodziwa mamona" - wynika z niego, że są conajmniej trzy: niegodziwa mamona, godziwa mamona i mamona - czym się różnią ? :-) Czy to czasem nie jest jak z ogniem? Może niszczyć, jest perspektywą piekła, jest synonimem jednocześnie bólu i żaru miłości, zapału, ale też może ogrzewać, być narzędziem, zostać ujrzmiony i pracować...?

    OdpowiedzUsuń
  18. Komu ufam?

    Czy zbieram mannę na jutrzejszy dzień?

    Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

    Czy wierzę, że wszystko pochodzi od Boga, i czy za wszystko dziękuję, również za niedostatek, który jest błogosławieństwem (łatwiej wielbłądowi niż bogatemu...).

    Czy rozmyślam nad zrobieniem pieniędzy, czy wtedy, gdy je mam nad ich przeznaczeniem, czy ochroną? Komu, a raczej czemu służę? A co z przykazaniem miłości Boga ze wszystkich myśli swoich?

    Pieniądze są dla mnie środkiem do celu, czy raczej celem samym w sobie?

    Jeśli są środkiem do celu, to czy uznaję, że nie jedynym?

    Co wybiorę, jeśli w dobie pieniadza wirtualnego, trzeba bedzie wybierać miedzy życiem bez pieniędzy ale zgodnie z Prawem Boży, a życiem z wszczepionym biochipem, który jak straszak będzie wpływał na moje wybory, które bedą znane temy, kto bedzie siedział przy centralnym komputerze i bedzie mógł obciąć kredyt za niepoprawne politycznie zachowanie?

    OdpowiedzUsuń
  19. Sluga, czyżbyś upatrywał w USA'ńskich projektach zachipowania ludzi znamienia bestii,bez którego ani nie kupisz ani nie sprzedasz, a o której mowa w Apokalipsie Sw.Jana?

    OdpowiedzUsuń
  20. "Dlatego gwałtownik nie unika mamony, nie tchórzy przed nią, a przeciwnie: stawia jej czoła. Poluje na nią jak zawzięty myśliwy. Tropi, ściga, atakuje, chwyta i – ponieważ nie może jej zniszczyć – zakuwa w kajdany swoich rozkazów. Na tym właśnie polega służba, którą Pan w przyszłości wynagrodzi prawdziwym dobrem, by podbić jak największe hordy mamony i zmusić je do służenia Bogu."


    Oby nie była tak:

    "złapał Kozak Tatarzyna a Tatarzyn za łeb trzyma."

    OdpowiedzUsuń
  21. "O ubóstwo, jak jesteś piękne! Jezus Chrystus, mój Mistrz, widział cię tak pięknym, że zstępując z nieba raczył cię poślubić, uczynił z ciebie towarzysza swojego życia i z tobą raczył umrzeć na krzyżu.
    Udziel mi, o mój Mistrzu, tego pięknego ubóstwa: spraw, abym go szukał pilnie, przyjął z miłością i uczynił z niego towarzysza całego mojego życia, abym mógł, jak Ty, umrzeć z nim na twardym drzewie (A. Chevrier)."
    Dzisiaj: http://www.mateusz.pl/czytania/2010/20101027.htm

    OdpowiedzUsuń
  22. Sługa, Kozak i Tatarzyn to postaci równorzędne, dwóch ludzi, dwóch wojwoników i... remis.

    Ty i mamona to nawet nie dwie postaci. Ty człowiekiem, mamona rzeczą. Ty ustanowionym przez Boga rządcą tej ziemi, mamona zaś jedną z tych rzeczy, którymi masz zarządzać. Czego się boisz?

    OdpowiedzUsuń
  23. Oslito, co do Twojej pierwszej wypowiedzi: każdy widzi dokładnie to, co chce. Zważ tylko, że świadczy to wyłącznie o Tobie, nie zaś o zjawisku, na które patrzysz.

    Co zaś do cytatu. Śliczny. Ale Pan Jezus nie był ubogi. W każdym razie nie w potocznym i powszechnym sensie tego słowa. Powiedział wyraźnie: "Ubogich zawsze macie u siebie, a Mnie nie zawsze macie" (J 12,8). Jego ubóstwo polegało na wyrzeczeniu się swego Bóstwa i wszystkich stąd wypływających konsekwencjach. A to co innego, niż niedostatek materialny.

    OdpowiedzUsuń
  24. Pocisk to tylko rzecz, ale czy mogę nim zarzadzić jeśli pędzi w moje serce?

    Mamona to pocisk szatana. Wybacz ojcze, ale pychą byłoby stwierdzenie, że jestem odporny na takie pociski i że one nic mi nie zrobią złego. Nie dla naszego dobra, szatan je wykorzystuje.


    Kto dotyka smoły ten się pobrudzi.

    OdpowiedzUsuń
  25. Jak fajnie jest mówić po polsku :-) Nie zdziwiło Was nigdy, że w języku polskim "ubóstwo" ma ten sam rdzeń co "bóstwo", u-bogi ma więc swój skarb u-Boga, ha!!, żeby było jeszcze fajniej boga-ty ma to samo w rdzeniu - więc Bóg jest w każdym: u-bogim i boga-tym
    pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Sługa, gdyby rzeczywiście było, jak mówisz, czemu Pan Jezus by nam przykazywał: "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną" (Łk 16,9)?

    W żadnym miejscu Pisma pieniądze nie są uznawane za źródło zła. Natomiast niewłaściwa postawa człowieka wobec pieniędzy - czyli chciawość - jak najbardziej.

    OdpowiedzUsuń
  27. "Dlatego gwałtownik nie unika mamony, nie tchórzy przed nią, a przeciwnie: stawia jej czoła. Poluje na nią jak zawzięty myśliwy. Tropi, ściga, atakuje, chwyta ..."

    Czym to się różni od chciwości?
    Taki gwałtownik nawet nie wie, kiedy zaczyna służyć mamonie zamiast służyć Bogu.
    Poluje na mamonę jak zawzięty myśliwy, tropi, ściga, atakuje, chwyta ... i nie wie kiedy powiedzieć dość, bo pieniądz robi pieniądz.
    Sensem jego życia staje się mamona.

    Czy młodzieniec miał rozdać wszystko co posiada ubogim i miał pójść dalej "polować na mamonę"?

    "Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną" (Łk 16,9), skoro już ją macie, tak jak miał ją bogaty młodzieniec, któremu brakło sił aby sie od niej uwolnić.

    OdpowiedzUsuń
  28. Czy może ojciec poddać się próbie, kto rządzi: mamona czy ojciec?

    Niech ojciec całą mamonę, jaką ojciec posiada rozda ubogim (czyn zgodny z wolą Boga).

    OdpowiedzUsuń
  29. To co napisałem w pierwszym poście mówi o moim postrzeganiu dzisiejszego świata. Mam nadzieję, że sprawiedliwym Pan też daje pełne sieci, jak onegdaj Szymonowi - Piotrowi (który wówczas przyholował sieci do brzegu, tam je zostawił innym i poszedł za Panem). Po prostu nie miałem szczęścia tego zobaczyć, doświadczyć, dotknąć. Widzę, że Pan pozbawiając mnie dobrobytu pomógł mi się nawrócić. Chyba trzeba być wytrawnym wojownikiem, aby z czystym sercem posiadać wiele i aby czystym pozostać. Mnie brakło siły i czystości, dlatego łaską okazał się dla mnie niedostatek.

    OdpowiedzUsuń
  30. Sluga, chciwość skupia człowieka na zdobywaniu, posiadaniu i obronie posiadania. Jeśli jest to, jak pisze św. Paweł "chciwość pieniędzy", to człowiek skupia sie wówczas na mamonie dla niej samej. I to jest bałwochwalstwo.

    Chrześcijanin zaś "poluje" na mamonę tylko po to, by zamienić ją zaraz na jakieś dobro - dla siebie lub dla innych. Trwa więc w ten sposób w przepływie dobra i mnożeniu dobra, co radykalnie różni się od chciwości. Gdybyś czytał uważnie, znalazłbyś tę uwagę w powyższym tekście.

    Młodzieniec otrzymał od Pana Jezusa jasne zaproszenie. Ale zauważ, że Bóg nie kieruje go do wszystkich, tylko do wybranych. Więc nie uogólniaj bezpodstawnie. Pan Jezus żył także w samotności i niektórych także do niej zapraszał. Czy w związku z tym zakażesz małżeństw?!

    I wreszcie ostatnia kwestia.

    Nie po to zostawałem Towarzyszem Jezusa, żeby ktokolwiek poza Nim wyznaczał mi próby, a juz tym bardziej jakiś anonim z internetu. To po pierwsze.

    Po drugie, jako jezuita ślubowałem między innymi ubóstwo, co oznacza - wedle konstytucji mojego zakonu - że nawet jeśli w ramach jakiegoś apostolskiego dzieła zarządzam jakimiś pieniędzmi, to nic, ani te pieniądze, ani żadne rzeczy nie są moje. W każdej chwili przełożony może mi kazać przekazać, cokolwiek mam "na stanie", komuś innemu. Nie mam więc ani grosza do rozdania komukolwiek. Sugerowanie katolickiemu zakonnikowi - zwłaszcza jezuicie - że posiada osobiście jakąś "mamonę" jest z Twojej strony zwykłą bezczelnością.

    Po trzecie wreszcie: rozdawanie pieniędzy ubogim czasem może być czynem Bożym, a czasem... grzechem ciężkim. Wszystko zależy od sytuacji i powinno być przedmiotem ROZEZNAWANIA. Tak w każdym razie wygląda chrześcijański sposób postepowania. Ustalanie z góry, co zawsze jest, a co nie jest wolą Bożą, to może i pobożna, ale tylko ideologia.

    OdpowiedzUsuń
  31. Oslito, dzięki za ten dodatkowy komentarz. Wiele wyjaśnia i... No, rozumiem Cię i się z Tobą zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wybacz ojcze.

    Nie chciałem ojca zdenerwować, to wszystko z mojej nieświadomości. Jeszcze raz przepraszam.

    Ja rozumiem, że ojciec, jest "zależny" w posiadaniu rzeczy ale nie rozumiem po co wobec tego tak na nie "polować"?

    "Ubóstwo jezuita przeżywa w swoim życiu, będąc wolnym od rzeczy i będąc zależnym w ich posiadaniu."

    Gdzie tu wolność?

    Jeśli jestem od czegoś wolny, to nawet o tym nie myślę!

    Ojca teoria raczej wygląda mi na usprawiedliwianie czynów, a to nie prowadzi do nawrócenia.

    ps. tym co daje zakon zawsze można podzielić się z biednymi, na pewno znajdą się tacy, którym oddanie rzeczy nie będzie grzechem. To co ojciec napisał o grzechu związanym z rozdawaniem, to wygląda mi na obronę posiadania, a jak sam ojciec zauważył, to cecha chciwości.

    Aby nie być anonimowy, to ojciec pozwoli, że się przedstawię - wołają na mnie Jacek, a adres mojej stronki internetowej ojciec zna.

    Niech Bóg ojcu błogosławi i obdarzy swoimi darami. Życzę ojcu radości, wyrozumiałości i cierpliwości. Wiem, że gadać z takim delikwentem jak ja to czasami "ręce opadają", ale co się nie robi dla dobra bliźniego.

    Na swojej stronie mam do pobrania kazania ojca jezuity Remigiusza Recława, na temat darów Ducha Świętego, gorąco polecam, można się wiele nauczyć.

    Bardzo ojca polubiłem.

    OdpowiedzUsuń
  33. Michał: to z tym boga-tym i u-bogim jest strasznie fajne! Możliwe, że kiedyś to zauważyłam, ale na pewno nie zwróciłam na to uwagi... :) Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Ojcze,na łódzkiej sesji posłużył się ojciec przykładem krzyżowców jako ludzi z mocą. Wtedy kościół zabraniał chrześcijanom lichwy. Nie ma tu związku ? Chodzi mi o akceptację porządku tego świata. Mamony nie unicestwimy , ale czy przekłada się to na konieczność robienia kasy, tak ofensywnie jak to ojciec widzi ? Krzyżowcy wiedzieli chyba , że islamu nid unicestwią , a jednak wybrali się odbić ziemię świętą. Z akceptacji istnienia na tym świecie Mahometan nie wyciągnęli wniosku, że Jeruzalem odpuszczamy . Wydaje mi się, że jakaś kontra do tego świata ( i jego władcy:-) ) jest konsekwencją przyjęcia ewangelii.

    OdpowiedzUsuń
  35. mam wrażenie, ze sporo komentarzy jest dla samego uniesienia komentującego, za przeproszeniem taki umysłowy onanizm.
    Następne wrażenie to to, że sami sobie komplikujemy dobre rozeznanie sprawy. jestem przekonanym ze po lekturze tekstu trafnie odczuwamy o co chodzi. Ewangelia czyta ze zrozumieniem i pprzyblizana przez Ojca i inne tegie umysły, dała mi wolnośc wyborujakiej nic mi do tej pory nie dało. Przestałem sie bać podejmowac decyzje w obrębie zagadnień mojej relacji z Bogiem. Dla mnie Jezus w swoich wypowiedziach wyznacza granice w których sie mam poruszac. Mało tego, te granice sa spójne (a po zastanowieniu, może nawet ciut szersze)z moim sumieniem. On nigdzie nie mówi masz robic tak od A do Z. Wszędzie daje nam przestrzeń. Dla mnie to bombowe odkrycie. Czuje się spójny, czuje sie mężczyzną, a bratem swym nazwał mnie Jezus. I to jest dla mnie szczęście. Przyznaję, kilka lat to zajęło a i pewnie łaski w trym co niemiara, ale da się!
    tego tez Wam życzę, by szukać i chcieć znaleźć, anie upajac sie szukaniem. Szukanie to tez środek do znalezienia ha? Sługa ha? Czujesz klimat? Odpowiedz sobie sam - nie tu ;)

    OdpowiedzUsuń
  36. Sergo, krzyzowcy to była potęga, która mogła naprawdę pokonać muzułmanów w Ziemi Świętej na dobre, gdyby tylko nie politykierzy europejscy i kościelni... Podałem ich przykład nie jako napalonych idealistów, którzy szli ślepo na śmierć, ale przeciwnie: oświeconych, trzeźwo myslących wojowników, którzy nie tylko pięści mieli silne, lecz także odpowiednią przewagę technologiczną, za którą trzeba było... zapłacić! To był przykład prawdziwych gwałtowników najpierw polujących na mamonę - jak choćby templariusze - a następnie wykorzystujących te mamonę w zbożnym celu.

    Co się zas tyczy lichwy, to ona nadal jest grzechem.

    OdpowiedzUsuń
  37. Sosna, dzięki za ten komentarz. W samą porę, bo już sam miałem coś takiego napisać ;)

    Oczywiście, że w Ewangelii chodzi o wolność, a nie skrupulanctwo! :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Czytam regularnie,ale nie mam czasu pisać. Świetny materiał do przemyśleń, do walki i do pracy nad sobą. Za to najbardziej lubię Jezuitów, zmuszają człowieka do osobistego rozwoju i do bycia w drodze, niech Ojciec nie przestaje. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  39. Mila, dzięki za komentarz mimo zabiegania ;)

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja chciałem dodać komentarz o tym co napisał Oslito.

    " "Im więcej zdobędzie"
    Jakoś widzę w tym same zagrożenia... "
    Wszędzie są zagrożenia. Nawet największy charyzmatyk może zostać heretykiem albo może stanąć po złej stronie. Jak ktoś się boi wszystkiego to niech zostanie w domu, najlepiej nie wychodzi z łóżka.

    "wykorzystywania naiwności czy niewiedzy"
    Czasami ludzie sami się proszą o to, żeby zostać oszukanych. Przykład: Moi teściowie kupili ostatnio auto nie testując go w ogóle. To świadczy o niesamowitej naiwności nie? Jak ktoś jest tak naiwny to nawet moim zdaniem powinno się mu sprzedać gówno, żeby się nauczył w końcu.

    "wykorzystywania pracowników"
    Moim zdaniem to jest typowy slogan socjalistów. Co wykorzystywanie pracowników tak naprawdę oznacza? Jak komuś nie pasują jakieś warunki pracy to może nie przychodzić nie? Znam wielu pracodawców, którzy nie wykorzystują ludzi w tym też uważam moją obecną firmę.

    Ogólnie moim zdaniem wystarczy trochę się rozejrzeć i się zobaczy, że jest masa ludzi którzy mają pieniądze i zarobili je normalnie ciężko pracując. Ciężką pracą można na prawdę bardzo dużo. Oczywiście do tego trzeba dodać kilka innych rzeczy, ale większość z tego to ciężka praca.
    Takie pytanie czyli uważasz, że nie da się uczciwie zarobić powiedzmy 5mln złotych? :P

    Po swoich doświadczeniach i ludziach których znam wiem, że można zarobić uczciwie dobre pieniądze i tak samo można pracować w dużych korporacjach i można robić wszystko zgodnie z własnym sumieniem.

    OdpowiedzUsuń
  41. Sebastian, dzięki za komentarz. W 100% się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
  42. Sebastian, jeżeli Ciebie lub innych uczciwie zarabiających obraziłem, nie taką miałem intencję. Wyszło jak wyszło. Przepraszam.
    Więcej w moim drugim poście, powyżej.
    I dziękuję za obudzenie we mnie nadziei, że da się. Chyba jestem jak Twoi Teściowie. Może czas się temu przyjrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  43. na modlitwie o uzdrowienie /10lat temu lub wiecej/otrzymałem słowo Mt 20,13. wtedy i zreszta dość długo nie potrafiłem do konca tych słów wyjaśnić, nawet dochodziłem do tego, że jeszcze przed narodzeniem umawiałem sie z Bogiem o moje życie .A byłem w kiepskiej sytuacji materialnej i interpretowałem to słowo jako odpowiedż Bożą na moją materialną nędzę. Podkreślam ,że wlaśnie materialną.I dopiero w kontekście "chciał to miał" wydaje mi się , że wreszcie mam odpowiedż na moje pytanie: takie miałeś pragnienia, taka była twoja wola to tak masz. Dziękuję Panu za Łódż, za Ciebie o.Fabianie, za odkrycie drogi, która jest przede mną. Gwałtownicy górą!

    OdpowiedzUsuń